Jak poznałem Pana Andrzeja, czyli targi nurkowe Podwodna Przygoda

Warszawskie targi nurkowa nie maja jeszcze zbyt bogatej tradycji, a już stały się jednym z najważniejszych wydarzeń tego typu w środowisku. Trudno by na takiej imprezie zabrakło naszego Stowarzyszenia, dlatego już po raz drugi, korzystając z uprzejmości organizatora, postanowiliśmy pokazać się w PKiNie. W zeszłym roku zadania reprezentowania naszej sprawy podjęli się koledzy ze stolicy, dzielnie wspierani przez Pana Andrzeja – manekina wyposażonego w niemal kompletny sprzęt łowiecki. W tym miejscu należy wspomnieć koniecznie, iż aparycji Pana Andrzeja nie był w stanie oprzeć się niemal nikt z odwiedzających targi.

W tym roku zamarzyło mi się poznać osobiście legendarną już postać, nieco sztywnego Jędrusia w maskującym wdzianku, i już kilka miesięcy wcześniej zaplanowałem wyjazd do Warszawy by posmakować Podwodnej Przygody. Tym bardziej, iż wiercenie dziury w brzuchu organizatora, okazało się skuteczne i pojawiła się okazja wygłoszenia krótkiej prelekcji na temat łowiectwa podwodnego w Polsce.

Termin prelekcji został nam wyznaczony na wczesne godziny drugiego dnia targów. Godzina 9:10 to zapewne nie był najlepszy czas antenowy ale najważniejsze, że temat prelekcji załapał się do harmonogramu części konferencyjnej. To właśnie niedzielę zaplanowaliśmy jako główny dzień naszej aktywności. Wspólnie z Agą pojawiliśmy się wprawdzie na kilka minut w sobotę ale nasza działalność ograniczyła się do ustawienia banera Stowarzyszenia i przywitania się z kilkoma znajomymi.

Na niedzielę zapowiedzieli swoją obecność nasi koledzy z Warszawy, co pozwoliło mi mieć nadzieję na całkiem udaną promocję łowiectwa podwodnego. Chciałbym podziękować przede wszystkim Tomkowi Stelmachowi, Marcinowi Janowskiemu, Andrzejowi Koskowi, Arkowi Undrze oraz Piotrkowi Rojewskiemu, których aktywność nie ograniczyła się jedynie do robienia sztucznego tłumu podczas prezentacji ale umożliwiła perfekcyjnie zorganizowanie całości oraz oczywiście, pozwoliła mi spędzić miło czas w towarzystwie przyjaciół. Wielkie dzięki dla niezmordowanego Pana Andrzejka, oraz Pawła z firmy Waterfall, wsparcie którego pozwoliło ubrać naszego manekina i wyposażyć go w podstawowy sprzęt łowiecki.

Impreza zgromadziła sporą liczbę wystawców ale prawda jest taka, że freediver czy łowca podwodny nie miał tam czego szukać. Jedynie Cressi miało w swojej ofercie sprzęt łowiecki, który ograniczył się do kompletnej pianki, kilku rodzajów podstawowych kusz oraz płetw. To pokazuje, jak ciągle bardzo niszowe są te rodzaje aktywności fizycznej. To co prezentowali wystawcy obejmowało sprzęt ale także, turystykę nurkową. Egzotycznie położone bazy nurkowe zachęcały do odwiedzin. Lofoty, Bali, Mikronezja, czy egzotyczne włoskie wyspy – wyobraźnia zaczęła pracować na najwyższych obrotach. Nie mogłem się powstrzymać i rozpocząłem wypytywanie o ofertę dla łowców podwodnych. Niestety nikt takiej nie posiadał. Niektórzy nie wiedzieli nawet czy w miejscach, które próbowali sprzedać za pomocą kolorowych folderów, w ogóle można polować. Mam nadzieje, że moje zainteresowanie pozwoli zastanowić się osobom odpowiedzialnym za przygotowywanie ofert i już niedługo będziemy mogli znaleźć również coś dla nas.

Drugi dzień targów rozpoczęliśmy od prezentacji. Mimo obaw o frekwencję, okazało się, że wydarzenie to zgromadziło sporą grupę słuchaczy. Trudno mi wyrażać opinie o własnej twórczości, obiektywnie jednak muszę stwierdzić, że wyszło chyba nie najgorzej. W każdym razie, nie widziałem znudzonych twarzy i nikt nie wyszedł z sali podczas prelekcji. Na koniec padło nawet jedno konstruktywne pytanie od słuchacza, co również nastraja mnie pozytywnie na przyszłość.

Resztę dnia spędziliśmy wspólnie w towarzystwie Pana Andrzeja, odpowiadając na pytania zaciekawionych osób oraz rozmawiając ze spotkanymi przyjaciółmi odwiedzającymi targi.

Całość muszę ocenić bardzo wysoko, zarówno jeśli chodzi o organizację, jak i nasz skromny udział. Udało się zrealizować wszystkie założone cele i mam nadzieję, udało się zainteresować tematem łowiectwa kolejne rzesze ludzi. Jestem pewien, że wypracowane, dobre stosunki z organizatorem oraz zaangażowanie naszych kolegów, pozwolą nam pokazać się w Pałacu Kultury i Nauki również w następnych latach. Ja już wpisałem warszawskie targi do swojego kalendarza jako cykliczną imprezę, której nie wypada opuścić. Radzę Wam zrobić to samo.

[nggallery id=28]

5 przemyśleń nt. „Jak poznałem Pana Andrzeja, czyli targi nurkowe Podwodna Przygoda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *