Relacja z II Zlotu SSPoland, Kosewo 2010

W drogę, nad wodę!!!
Jak wielka była moja radość, gdy wyruszyłem w sobotę rano wraz z rodzinką nad upragnioną wodę, ciężko opisać. Celem wycieczki było Kosewo leżące nad Jeziorem Powidzkim, a konkretnie odbywający się tam już tradycyjnie II Zlot Stowarzyszenia Spearfishing Poland.
Trasa zleciała nam spokojnie, to zasługa mojej żony, która timing wycieczki tak  rozplanowała, żeby czas jazdy pokrywał się z drzemką naszych dwóch pociech;) Do Kosewa dojechaliśmy koło południa. Drogowskaz w postaci baneru Stowarzyszenia skierował nas prosto do Ośrodka ZPWR „Szansa”, gdzie przywitały nas uśmiechnięte mordy kolegów i miłe uśmiechy ich towarzyszek. Szybki Check In, transport bagażu z auta do apartamentu i już można było na luzie wdać się w pogawędkę, o oczywistych tematach, z kolegami na tarasie.

Nieodłącznym elementem Zlotu było oczywiście sprzątanie jeziora, które w tym roku dla bezpieczeństwa uczestników i Prezesa odbył się w przeddzień wieczornej integracji. Około godziny 15:00 rozpoczęliśmy więc przygotowania do wejścia do wody. Przebrani w pianki, uzbrojeni w worki na ziemniaki/śmieci ruszyliśmy żwawo, w towarzystwie naszych pań i dzieci, w stronę plaży. Pomimo słonecznej pogody temperatura wody nie rozpieszczała, a ponieważ prawdziwy łowca zimnej wody się nie boi, więc ekipa sprzątająca rozpłynęła się w mig po jeziorze w poszukiwaniu śmieci.

Podczas gdy jedni ciężko pracowali pod woda, inni z równie dużym, a może nawet większym zaangażowaniem pracowali na powierzchni. Ze śmieciami jest niestety łatwiej niż z rybami w naszych jeziorach, i tak pierwsi łowcy wyszli ze swoimi zdobyczami już po 45 minutach. Ci bardziej rządni znalezienia tej jednej wymarzonej, wzbudzającej zachwyt i zazdrość u kolegów, puszki, czy butelki po piwie, wyszli z wody po około 1,5 godziny. Czego tam nie było, puszki, butelki, nakrętki, karnistry i grzebienie. Stan czystości wód  pozostawia wiele do życzenia, bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, tak to jest niestety. Dobrze chociaż, że potrafi się znaleźć garstka ludzi, która zauważa problem i starają się coś z tym zrobić.

Po sprzątaniu, taplaniu się w wodzie i zabawach plażowych wróciliśmy na ośrodek. Psssyt.., psssyt.., pssyt.., potem gul, gul, gul, i moment zachwytu uwieńczona głośnym aach!!! Czyli to co tygryski lubią najbardziej, po udanych łowach…;) Chwilę później na ruszcie naszego służbowego wypasionego grilla zaczęły pojawiać się pierwsze kiełbaski, kartkóweczki i inne grillowe przysmaki. Czas mijał bardzo przyjemnie i szybko niestety. Atmosfera była wyśmienita, dobry humor dopisywał chyba wszystkim przybyłym, a doborowe towarzystwo bawiło się w najlepsze przy akompaniamencie gitary i śpiewach, aż do późnych godzin nocnych.

W niedzielę po śniadaniu nieco się rozdzieliliśmy. Ekipa zwiadowcza  ruszyła na rekonesans nad pobliskie jeziora, ekipa przedszkolna z pociechami na spacer, a ekipa chilloutowa pozostała w ośrodku wygrzewając się leniwie na słońcu i pilnując aby nikt nie zakłócił snu najbardziej wymęczonym uprzedniej nocy towarzyszom. Nienasyceni z natury wodą, postanowiliśmy wykorzystać ostatniąÂ  na tym wyjeździe okazję i dać  jeszcze raz nura. Po prawie trzy godzinnym brodzeniu, szuwarowaniu i bawieniu się w „tramwaj” przez środek jeziora, powróciliśmy do brzegu.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Tak było też tym razem. Ze względu na dzieci i na to, że na następny dzień trzeba było wcześnie wstać do obowiązków, pozostało mi tylko pożegnać się z kolegami i udać się w drogę powrotną do domu, tak aby zdążyć jeszcze przed zmierzchem.

Pozostali postanowili do końca wykorzystać słoneczną pogodę i opuścili Kosewo dopiero w godzinach wieczornych. Zlot odbył się w dniach 17 i 18 kwietnia 2010r. Mimo szczerych chęci kolegów z Forum Spearfishing.pl nie udało się osiągnąć frekwencji z lat poprzednich, miejmy jednak nadzieją, że uda nam się to zrobić w przyszłym roku. Cel spotkania został jednak osiągnięty, możliwość spotkania z niektórymi kolegami na żywo, wspólne nurkowanie i dobra zabawa, wszystko to było naprawdę warte przyjechania na zlot. Skorzystało też na tym jezioro, które dzięki naszej pomocy i kolegów z pzlp.pl stało chociaż odrobinę czystsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *