Relacja z zakończenia sezonu, Łagów Lubuski 2012

W sobotę 27 października do hotelu „Defka” w Łagowie Lubuskim z samego rana zawitało piętnaścioro odważnych ludzi, którzy w ten weekend postanowili zmierzyć się z zimnem i tonami śmieci, spoczywającymi na dnie jeziora. Mimo niskiej temperatury, przebijające się przez chmury słońce zmotywowało aż tyle osób do przyjazdu, co jest jednym z największych sukcesów całej imprezy.

Wydarzenie rozpoczęło się od krótkich wykładów, które przeprowadzili organizatorzy – ratownicy Anna Korczak i Marek Cieśla. Dotyczyły one zagrożeń związanych z nurkowaniem i freediving’iem oraz udzielania pierwszej pomocy w przypadkach zagrożenia życia. Uczestnicy dowiedzieli się m.in. czym charakteryzuje się samba, black-out, jak im zapobiegać, jak wyciągnąć z wody poszkodowanego oraz jak prawidłowo przeprowadzić resuscytację krążeniowo – oddechową w przypadku utraty funkcji życiowych przez nurka.

Podczas wykładów swoją obecnością zaszczycili nas przedstawiciele okręgu zielonogórskiego Polskiego Związku Wędkarskiego – prezes ZO PZW Zielona Góra Mirosław Kamiński oraz Janusz Stańczyk ze Straży Rybackiej. W krótkiej przemowie pan prezes zapewnił nas, że podczas listopadowego zebrania zarządu priorytetowym tematem będzie udostępnienie jeziora Trześniowskiego do dyspozycji łowców podwodnych w roku 2013. Panowie zapewnili nas o chęci współpracy ze środowiskiem łowieckim i zaznaczyli, że będą wnikliwie obserwować naszą działalność na świeżo udostępnionym akwenie. Z chęcią wysłuchali szczegółów dotyczących techniki polowania pod wodą i obejrzeli sprzęt do łowiectwa, m.in. różnego rodzaju kusze, które uczestnicy przywieźli do Łagowa specjalnie w tym celu. Spotkanie to bardzo pozytywnie nastroiło nas na cały dzień.

Około południa, uzbrojeni w solidną dawkę wiedzy, dzielni łowcy przebrali się w pianki i z pięknie położonego tarasu hotelowego, wskoczyli wprost do wody. Każdy miał ze sobą specjalny worek, który należało napełnić śmieciami z dna jeziora. Część uczestników, z Prezesem SSP na czele, wybrała się samochodem na oddaloną nieco od ośrodka zatokę, gdzie spod pomostu wyłowili hałdy (czasami bardzo zadziwiających) śmieci, zaś z szuwarów zastawione przez kłusowników dwie sieci na ryby, które niezwłocznie przekazane zostały przedstawicielowi miejscowej Straży Rybackiej. Nurków zabezpieczali na motorówce ratownicy z oddziału świebodzińskiego WOPR, Piotr Działoszewski oraz Anna Korczak. Doglądali oni sprzątających, zbierali i opróżniali pełne już worki, dowozili ogromne ilości śmieci na ląd, a także zadbali o udokumentowanie stosów wyłowionych z jeziora rzeczy, które składowane były co kilkadziesiąt metrów wzdłuż brzegu jeziora.

W tym samym czasie, jeden z organizatorów imprezy, Maciej Białek, podjął się bardzo odpowiedzialnego zadania, jakim było zakupienie i przywiezienie do hotelu jedzenia oraz picia dla zmarzniętych nurków. Po około dwóch godzinach pływania w wodzie o temperaturze 10 stopni Celsjusza, sprzątający grupami zaczęli wychodzić na ląd, gdzie już czekało na nich grzane wino, kiełbaski z grilla i karton świeżo uwędzonych sielaw, sprezentowanych nam przez panów z PZW. Gdy wszyscy ogrzali się i wysuszyli, rozpoczęła się biesiada, którą z pewnością trudno będzie powtórzyć na przyszłych zlotach łowców podwodnych.

Następnego dnia rano, po zjedzeniu obfitego śniadania, uczestnicy imprezy wsiedli w samochody i udali się na drugą stronę jeziora Trześniowskiego, gdzie znajduje się tzw. ścianka, czyli najgłębsze (do 60m głębokości) z jednocześnie najbardziej stromym spadem dna miejsce na całym akwenie, niezwykle popularne wśród nurków sprzętowych jak i freediver’ów.

Tego dnia zadaniem łowców było wyłowienie butelki piwa ze skrzynki zawieszonej na głębokości 15 m pod wodą. Wszyscy, którzy podeszli do zadania, z uśmiechem na twarzy wyciągali swoje piwa na powierzchnię, za co później otrzymali specjalne certyfikaty przyznane przez prezesa SSP, Daniela Sielowskiego.

Niemałą atrakcją był ustawiony nad ogniskiem kociołek grzanego wina, który ogrzewał wszystkich uczestników imprezy jeśli nie od wewnątrz, to przynajmniej od zewnątrz.

Tego dnia towarzyszył nam także dziennikarz regionalnej gazety, Waldemar Roszczuk, którego relacja oprawiona pięknymi zdjęciami, ujrzy światło dzienne już niebawem.

Wszyscy byli wręcz urzeczeni pięknem otaczającej ich przyrody – kolorami urozmaiconych łagowskich lasów jesienną porą a także niezwykłą czystością wody i wizurą sięgającą aż do 10m. Imprezę zakończyliśmy w jednej z miejscowych restauracji i podziękowawszy sobie nawzajem za świetnie spędzony weekend, podjęliśmy przyrzeczenie, że od teraz zdecydowanie więcej imprez SSP odbywać się będzie w Łagowie Lubuskim, zwłaszcza po udostępnieniu jeziora do łowiectwa podwodnego.

Więcej zdjęć zobaczycie w naszej galerii!

2 przemyślenia nt. „Relacja z zakończenia sezonu, Łagów Lubuski 2012

  • Dzięki temu, że Ania zgodziła się napisać relację nie musimy czekać na nią 2 lata :-).
    Raz jeszcze dziękuję Ani, Markowi i Maćkowi oraz wszystkim którzy zdecydowali się przyjechać.
    Za rok spotykamy się w Łagowie po raz kolejny i mam nadzieję, że będziemy mogli liczyć na lepszą frekwencję. Pozdrawiam!

  • Witam prawdziwych wędkarzy.
    Aż miło poczytać że są jeszcze ludzie na tym świecie co lubią czystość i porządek.Ale jak kiedyś ktoś mi powiedział że porządek jest tam gdzie się nie śmieci a nie tam gdzie się sprząta i tym przesłanie zwracam się do wszystkich wędkarzy-dbajmy o nasze wody, uczmy młodszych tego porządku poprzez przykład.Niech będzie czysto nad zbiornikami/i nie tylko/przecież zauważcie ze swojej obserwacji że tej wody jest coraz mniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *